Witaj na mojej stronce 
"Hanna J. Stępniak LITERAtour"

Zapraszam Was do moich literackich światów, które prezentuję tutaj poprzez aforyzmy, które wpłynęły na moje życie 

oraz opowiadania, wiersze i inne teksty, które napisałam.

Moje Światy...

książki, książki, książki...
 

 

"Książka, myśl, słowo, uczucie, czyn... Wszystko razem stanowi dopiero człowieka".

Józef Ignacy Kraszewski

O mojej stronce internetowej
"Hanna J. Stępniak LITERAtour"

„Jesteśmy niekończącą się rozmową, ponieważ nie potrafimy znaleźć słów, które odpowiedziałyby na pytanie, kim jesteśmy i jak powinniśmy siebie rozumieć”.

"Wir sind ein endloses Gespräch, weil wir nicht in der Lage sind, die Worte zu finden, die die Frage beantworten, wer wir sind und wie wir uns selbst verstehen sollten"

                                              Hans- Georg Gadamer

Chciałabym, w miarę możliwości, przytoczyć też parę wypowiedzi ludzi, którzy mają dla mnie szczególne znaczenie. 
I tak znalazł się tutaj wpierw Gadamer (1900–2002), niemiecki filozof i humanista, który zajmował się hermeneutyką.
W powyższym cytacie poznajemy jego idee stałego i niekończącego się dialogu, który prowadzimy z samym sobą i otaczającym nas światem, by się w nim pozycjonować i w ten sposób określić swoją tożsamość.

Tak samo ma się z książkami. Zgodnie z tą myślą, pochylając się nad książką, zanurzamy się w dialogach, w postaci opowiadanych historii, wynikających z nich emocji, ze światami różnorodnych myśli... Niektóre z nich w ogóle do nas nie docierają lub zostają szybko zapomniane, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Jeszcze inne umykają po pewnym czasie, a jeszcze inne pozostają z nami na zawsze.

Niekiedy biorąc książkę, po przeczytaniu kilku stron, odkłada się nią na bok, by nigdy już do niej nie powrócić. Po niektórych pozostaje nieokreślone bliżej echo, nie do końca artykułowane... Za to niektóre rezonują z duszą, trafiając na jej głębsze poziomy, przedzierając się poprzez emocjonalne połączenia lub też trafiają na pokłady świadomości, by tam prowadzić swe dialogi.

(9)"Semper inchoatio alicujus ordinatur ad consummatio­nem ipsius; sicut patet tam in his quae fiunt a natura, quam in his quae fiunt ab arte;" 

Summa Theologica, I-II 1,6 c.

"Początek czegoś jest zawsze ukierunkowany na jego ukończenie; jak to widać zarówno w tych rzeczach, które są stworzone przez naturę, jak i w tych, które są stworzone przez sztukę;" - Tomasz z Akwinu

"Aller Anfang ist hingeordnet auf Vollendung. Das liegt zutage sowohl in dem, was naturhaft geschieht, als auch in dem, was durch die Kunst geschaffen wird." - Thomas von Aquin

 

 

 

PER ASPERA AD ASTRA! 
Czyli "Przez ciernie do gwiazd"!

Przejdę teraz do moich tekstów. Oto od tego się zaczęło...

Pan Władek (Drabble)

Miał siedemdziesiąt lat, małą rentę, własną kawalerkę i ochotę, jeszcze raz spróbować szczęścia we dwoje. Był oczytany, fizycznie sprawny. Chciał kogoś poznać, jednak od dawna chodził już tylko własnymi drogami. A właściwie wydreptaną przez siebie własną wąską ścieżką.

Przez dziurkę od klucza podpatrywał sąsiadów. Od drzwi wejściowych przechodził ostrożnie do ciasnego pokoju. Za potrzebą skręcał do łazienki, raz w tygodniu do kąpieli.

Od dwudziestu lat mieszkał tutaj. Wszędzie stało to, co przez lata nakupował. Znosił też odstawiane przez innych rzeczy: stare radia, żelazka, książki, gazety. Leżały one całymi stertami aż pod sufit lub w kartonach, których nie można było podnieść.

Maj 2022

Bajka o Matuli Śmierci i krążących po wsi widmach 

Opowiastka filozoficzna

W pewnej wiosce żyła bardzo stara kobieta. Mąż jej i wszystkie dzieci, krewni i pociotkowie już dawno poumierali: Mąż ze starości, najstarszy syn poszedł na wojnę i nie wrócił, trzech młodszych synów przez zarazy, epidemie i choroby. Jedna córka umarła z głodu, druga się utopiła, trzecia zginęła w wypadku. Krewni zostali zamordowani lub sami popełnili samobójstwa, a pociotkowie odeszli z tego świata z innych błahych lub mniej błahych powodów.

Mimo to przez całe życie wiodło jej się dobrze. Żyła dostatnio, gdyż miała duże gospodarstwo i liczną trzodę.

Tak została sama.

Ludzie już od lat zazdrościli jej bogactwa i powodzenia w interesach, więc teraz cieszyli się skrycie, że doczekała się takiego końca. Nikt z nich nie wiedział, ile ma lat i jak długo już żyje. Ba, ona sama od dawna przestała je liczyć, gdyż nie miał kto jej składać życzeń urodzinowych, a z biegiem lat zapomniała ich dokładną datę.

Ludziska szeptali za jej plecami:

- Jak długo ma zamiar jeszcze żyć? Jak umrze, Sołtys rozpisze ziemię do podziału. Gospodarstwo w tym czasie podupadnie, będzie można wszystko tanio odkupić.

Tak więc nikt w wiosce nie chciał się nią zająć.

Ze starości trudno było jej się już poruszać i rzadko wychodziła teraz z domu. Gospodarstwo zaczęło faktycznie, tak jak to wieśniacy przewidywali, podupadać.

- Nie może tak dłużej być! Bydło i trzoda duszą się w oborze i chlewie, konie kopią w stajni belki i dziczeją, kury w kurnikach padają jak kaczki, pies zdycha na postronku pod płotem, a kot w worku topi się w sadzawce. Boże stworzenia cierpią, a ja nie mam sił, by temu zaradzić.

Nie namyślając się dłużej, wstała z łóżka, ubrała się i podreptała ostrożnie do zagrodzeń. Wypuściła wszystkie zwierzęta na wolność, psa spuściła z postronka, kota wyłowiła z sadzawki i wyjęła z worka.

- Idźcie w świat, byście mogły przeżyć.

Te rozbiegły się zaraz po polach, szczęśliwe, że wreszcie ktoś się nad nimi ulitował.

Znowu minęło parę lat. Nikt ją w tym czasie nie odwiedził, nikt nawet się o nią nie zapytał.

Kobieta widząc, że śmierć się jej nie ima, postanowiła polepszyć swą kondycję fizyczną i mentalną i znowu zająć się gospodarstwem. Przede wszystkim, znowu cieszyć się życiem. Tak też zrobiła. Zaczęła się codziennie gimnastykować, medytować i zdrowo odżywiać. Czytała książki i słuchała muzyki. Po jakimś czasie mogła już bez problemu wstać z łóżka, a potem i wyjść na dwór. Jej zdrowie się polepszyło. Rozejrzała się za swą trzodą i kurami.

Na płocie siedział jakiś kogut. Nie mogła go poznać, ale pomyślała: „Mój płot, to i mój kogut. Do wioski dość daleko, nie może być, by jakiś obcy tu przyszedł”.

Dziwnie się prezentował, rosły, wypasiony...

Podeszła do niego.

- Niech będzie pochwalony ...

Kogut przerwał jej w połowie zdania.

- Pochwalony, matulu? Tak się już od dawna nie mówi.

Zaraz też zapytał.

- Lepiej wam, matulu?

- A lepiej. Czy my się znamy?

- Tak. Kogut Karol. Nie poznajesz?

Spróbowała sobie przypomnieć.

- Kogut Karol ... Karol? A tak, już wiem. A ile masz już lat? Niemożliwe, byś nie poszedł na rosół!

- Nie wstawaliście matulo, to i na rosół nie poszedłem. A czasy się zmieniły. Sterydy brałem, to i zmężniałem. I jestem na antybiotykach. Przez stację doświadczalną przeszedłem... No, a teraz czytam filozofów...

Nie wiedziała, co to sterydy i dlaczego na antybiotykach, ale pomyślała, że koguta pytać nie wypada. A stacje doświadczalne i filozofów, to wolała przemilczeć.

- A bydło, trzoda i konie? Jak się im powodzi?

- A, dobrze matulu, że pytacie... nie wszyscy przeżyli. Masowo ich pozabijano. Kazano im się rozmnażać i doczekali się licznego potomstwa. Tylko że potomstwo nie było w najlepszym zdrowiu! Szkoda gadać! Długa historia: fermy, maszynowy ubój, krematoria!

- Ach tak... – Spuściła głowę i nie śmiała o nic więcej zapytać. Jakiś czas milczeli. Coś strzyknęło jej w biodrze.

- Muszę usiąść. Pozwolisz?

- A usiądźcie. Nie jesteście już pierwszej młodości. Tu na ławeczce.

Podreptała powoli do ławeczki i usiadła. Słoneczko przygrzewało już dość mocno. Szło na lato. Kogut sfrunął z płotu i przykucnął obok niej na poręczy. Ona zaś wypytywała go dalej.

- Jak ci się powodzi, Karolu?

- Studiuję, dużo czytam i piszę! O nędzy filozofii, o straconym kapitale i o tym, jak my koguty zostaliśmy pokrzywdzeni przez Matkę Ewolucję! O tym, że zmian genetycznych nie chcieliśmy, a teraz musimy znosić ich skutki. Odszkodowań się domagamy! Zmiany systemu! Nowego ładu! Przejścia na inną powierzchnię świadomości dla wszystkich zwierząt, współuprawnienia i dialogu między gatunkowego, współudziału w decyzjach politycznych i równego podziału dóbr doczesnych. Przede wszystkim jednak godnego traktowania, równości i braterstwa. A jeśli nie, to pójdziemy na barykady!

„Historia lubi się powtarzać”, pomyślała starowinka.

- Tak, tak, znam to już skądeś – potwierdziła. - A gdzie są ludzie z wioski? W polu?

- A gdzieżby! Kto by chciał? Po chałupach siedzą!

- Niemożliwe!

- To nie znacie matulu najnowszych wiadomości? Wieśniacy teraz na polach pracować nie chcą! Maszyny za nich to robią. Postęp technologiczny! A ci pokupowali sobie komputery i pozakładali internet! Przeglądają stronki i newsy, wstawiają ikonki i smiley lub grają w innych światach. A Sołtysa z wioski przegonili...

- Doprawdy? Przecież pilnował porządku! Jak im teraz bez niego?

- A jakoś żyją. Siedzą w chałupach przed komputerami dzień i noc, czipsy jedzą i popijają kolą. Jacyś tacy niezdrowi, otępiali, walczą z otyłością. Wielu jest na prochach. Całkiem legalnie, jak się zdaje... Nie gadają już ze sobą jak kiedyś... Chorują na depresję i inne choroby psychiczne, ... a nikt już nie umiera ... Jak widma krążą po wsi...

Matula spuściła głowę.

- To moja wina. Zaniedbałam ich i za długo trwałam w bezczynności. Muszę się znowu wziąć do pracy.

I Matula Śmierć wstała z ławki.

- Przejdę się po wsi – oznajmiła.

Tak też i zrobiła. I znowu ludzie zaczęli umierać: Mężowie ze starości, najstarsi synowie poszli na wojnę i nie wrócili, młodsi synowie przez zarazy, epidemie i choroby. Niektóre córki poginęły z głodu, niektóre się potopiły i niektóre zginęły w wypadkach. Krewni zostali zamordowani lub sami popełnili samobójstwa, a pociotkowie odeszli z tego świata z innych błahych lub mniej błahych powodów.

Grudzień 2022

Co jeszcze na Ciebie u mnie czeka?

Twoja jesień

Jesień liście złoci, topi w deszczu pola,

ciepłe dni przegnała, teraz dmucha wkoło,

rozrywa gałęzie bukom i topolom.

Nikogo nie martwi, choć mokra i goła.

 

Z czasem potężnieje, nie oszczędza mocy,

wicher ciska kłodą, odrywa konary,

zanim się spostrzeżesz, dzień staje się szary.

- Spójrz, jak łatwo z wiekiem na arenę wkroczy!

 

Nie trać chęci w pracy, skryjesz się w bezsile

i jak nie zaradzisz bierność cię zabije.

- W trudzie i działaniu mieści się uroda!

 

Dla ciała i ducha — trzeźwość i rozwaga,

w każdym twoim czynie rozsądek pomaga.

- Niechże twoja jesień zawsze będzie młoda!

Sierpień 2023

Brzegami Eufratu

W ogrodzie Eden, wśród drzew, ziół i kwiatów,
spędźmy ze sobą ze dwie, trzy godziny.
Ich barwą, wonią czas nasz odmierzymy,
choć raz, przechodząc brzegami Eufratu.

Potem na chwilkę usiądźmy tam w cieniu
rosłych cyprysów o zielonej szacie.
Zacznę opowieść: Czy na mnie czekacie,
grzejąc zmęczenie w słonecznym promieniu?

Witajcie mili! Od wieków tęskniłam,
godziny życia ciążyły jak bryła
lodowa w sercu, co przeczy utracie.

Choć już nie może i nie ma już siły,
przygody życia swój blask utraciły.
Ma przystań wzywa! Witaj mój Eufracie!

Sierpień 2023

Wkrótce do przeczytania 
w opowiadaniach!

Powstaje następne opowiadanie do Księgi Upiorów!

Stary szpital pamiętający czasy Pierwszej Wojny Światowej, który ma zostać zburzony, chce zachować przed światem  swe tajemnice.

Dwóch młodych mężczyzn, pragnących się w Halloween zabawić, zostaje wplątanych w już dawno minione wydarzenia...

 

Poczwara

Opowiadanie z Księgi Upiorów

To Bogdan wpadł na pomysł, by Halloween spędzić w klubie „Matrix” na przedmieściu i zaraz po imprezie udać się pod stary szpital.
 

Nie poszli więc na przystanek autobusowy, który oddalony był od dyskoteki o około dwieście metrów i nie zamówili taksówki, by po imprezie wrócić do domu. Zboczyli za to, za namową Bogdana w jedną z mało uczęszczanych alejek, prowadzących do niecieszącej się dobrą sławą starej dzielnicy. Ta zamieszkana była przez tak zwaną biedotę, czyli najbiedniejszych z biednych najniższych warstw społecznych i ludzi powszechnie określanych jako szumowiny i motłoch.

Normalnie ani Bogdan, ani Marek, a także nikt z ich znajomych nie chciałby mieć w ogóle z ludźmi tego pokroju do czynienia. Uważali się mianowicie za co najmniej lepszych od normalnych zjadaczy chleba w kraju, Crème de la Crème, elity intelektualnej... 

Przynajmniej finansowo powodziło im się ponad miarę dobrze. Oboje pochodzili z dobrze sytuowanych rodzin i w miarę bogatych domów...

Boginie Dath Elkarti

Opowiadanie science- fiktion w poprawce

System „Ba-Y–Ka 69” odkrył ją w gwiazdozbiorze Kasjopei, okrążającą gwiazdę Szedar, przed około szesnastoma laty. Ku zdziwieniu wszystkich, nadawała się do zaludnienia.

Przed około dwoma laty ogłoszono, że jest idealna dla celów kolonizacyjnych: atmosfera, grawitacja, skład chemiczny, a także klimat nie odchodziły od normy potrzebnej do przeżycia. To sprawiało, że nie potrzebowała ona wytwarzaczy biosfery, czy też innych drogich technologii. Może z wyjątkiem przemiany optycznej światła, która wydawała się, być nieuniknioną. Ta mieściła się jednak w „normalnych” kosztach związanych z przystosowaniem planet, chwalono się w Korporacji...

                                  Copyright © 2025 by Hanna J. Schams

©Urheberrecht. Alle Rechte vorbehalten.

Wir benötigen Ihre Zustimmung zum Laden der Übersetzungen

Wir nutzen einen Drittanbieter-Service, um den Inhalt der Website zu übersetzen, der möglicherweise Daten über Ihre Aktivitäten sammelt. Bitte überprüfen Sie die Details in der Datenschutzerklärung und akzeptieren Sie den Dienst, um die Übersetzungen zu sehen.